sobota, 15 listopada 2014

Zamknięcie bloga

Ponieważ nie doczekałam się nawet jednego komentarza postanowiłam zamknąć bloga. Wiem, nikt się tym nie przejmie, bla, bla. Mam inny pomysł na fan fiction Harry' ego Pottera. Jak utworzę bloga to napiszę posta;)

czwartek, 25 września 2014

Problem

1. Nie komentujecie! D:
2. Doszły mnie słuchy, że chcielibyście playlistę... Ale jaką mam wstawić? Nie, wybaczcie, ale ja słucham tylko Mozarta... Dobra, idę się przyglądać Ptysiowi (grzybowi w postaci puszku pod farbą na ścianie) w sali nr 19. :B Muzycznej xO

piątek, 19 września 2014

Rozdział 1

Wszyscy uczniowie wtoczyli się do Wielkiej Sali. Nauczyciele dyskutowali ze sobą przyciszonymi głosami co jakiś czas marszcząc brwi lub kiwając głowami. Gdy osoby z siódmego roku podeszły do stołów wstała obecna dyrektorka Hogwartu.
 - Proszę o ciszę! - zabrzmiał jej donośny głos.
W tej chwili wszystkie pary oczu zwrócone były ku mówiącej. Profesor Natalie Oleche była kobietą w średnim wieku, odzianą w złote szaty. Odchrząknęła znacząco i zaczęła przemowę.
 -  Zapewne wiecie, że rozpoczynamy ciężki rok szkolny. Niezwyciężona zapragnęła pomścić Voldemorta... - wciągnęła głośno powietrze. - Mam nadzieję, że przyłożycie szczególną uwagę do obrony przed czarną magią... Harry Potter. Ten słynny Harry Potter... - zmrużyła lekko oczy. - Jego moc okazała się o wiele słabsza niż Morte... Dobrze-Wiecie-Kogo... Ale nie przedłużajmy. Profesorze Longbottom, czy mógłby pan zakładać uczniom na głowy Tiarę Przydziału?
Ciemnowłosy mężczyzna z lekkim zarostem wstał o mało nie przewracając krzesła i uśmiechnął się słabo. Mruknął zaklęcie, po którym pojawił się owy przedmiot i podszedł do profesor Oleche. Ta podziękowała mu skinieniem głowy i przeczytała pierwszą pozycję na liście. Anelle Lisa trafiła do Ravenclavu. Po paru pozycjach nadeszła kolej Elizabeth.
 Tiara chwilę siedziała cicho. Potem szepnęła do niej.
 - Liz. Liz Crayon. - pisnęła. - Pasujesz mi do Slitherinu...
Na samą myśl o tym domu oczy dziewczyny wychodziły z orbit.
 - No dobrze... GRYFFINDOR!
Szczerząc się podeszła do swojego stołu. 
 I wtedy to się stało. Błękitne tęczówki blond włosej natrafiły na srebrzyste patrzałki chłopaka.
 - Malfoy Scorpius! - wykrzyknęła Natalie.
Szybko odwrócił wzrok. Tiara Przydziału, co było zadziwiające milczała. Przecież jak każdy przedstawiciel rodu M. ten osobnik powinien trafić do Sli...
 - GRYFFINDOR! - kapelusz wrzasnął tak głośno, że większość czarodziejów zakryła uszy.
W sali rozległa się cisza. Nawet bohaterowie siódmego roku zakrywali dłonią usta. Scorpius oprzytomniał i sztywnym krokiem skierował się w stronę Liz. Usiadł siedem metrów od niej pustym wzrokiem wpatrując się w ścianę.
 - Mapisty Rosalie! - ogłosiła zarządczyni szkoły.
 Wkrótce na półmiskach pojawiły się rozmaite potrawy i desery. Potterowie i Weasleyowie żywo prowadzili konwersację co jakiś czas wypytując o coś Crayon. Jak zauważyła czarodzieje i czarodziejki konsumowali z dala od Malfoy'a. Niebieskooka porzuciła ledwo napoczęty kawałek kurczaka i przysunęła się do niego.
 - Elizabeth Crayon. - podała mu dłoń.
Zdziwiony chłopak uścisnął ją lekko patrząc na nią jak na wariatkę.
 - Scorpius Malfoy. - szepnął ogarniając wzrokiem salę.
Rose zmrużyła oczy patrząc na tych  dwojga. Trzeba będzie uważać. No tak, na Lizzy też.

czwartek, 11 września 2014

Prolog

 Kobieta westchnęła głośno i zapukała do drzwi. Gdy usłyszała "Proszę" uchyliła je i weszła do pokoju.
 - O, ciocia. - białowłosa siedząca na łóżku uśmiechnęła się szeroko. - Co cię tu sprowadza?
Camille Crayon weszła do pokoju i przysiadła na krześle przy biurku.
 - Chciałabym Ci coś powiedzieć... Proszę, odłóż te znaczki. - oznajmiła cicho.
Uśmiech natychmiast ześlizgnął się z twarzy Liz jak żelek po gorącej masce samochodu.
 - Coś się stało? - zaniepokoiła się.
 - Nie, nic... Znaczy... Pójdziesz do Hogwartu. - wzrok kobiety nie wiedząc gdzie się podziać wbił się w perski dywan.
 - Naprawdę? - usta Elizabeth znów wykrzywiły się. - To chyba dobrze, prawda?
~~***~~
Wszyscy czarodzieje tłoczyli się na bardzo znanym peronie 9 i 3/4. Ponieważ Mortennāve* odkryła w sobie o wiele więcej mocy niż jej się wydawało zaczęła niszczyć wszystko bez litości. Ostatnio jej ataki jednak ucichły i dla własnego bezpieczeństwa wszyscy uczniowie zostali zesłani do Hogwartu**. Lizzy wnosiła kufer do pociągu, a gdy to się jej udało przeciągnęła go i wyjęła z kieszeni różdżkę. 
 - Axosendo! - zmarszczyła brwi, a jej bagaż posłusznie uniósł się w górę. Kierując nim dziewczyna dotarła do pustego przedziału i otworzyła drzwi.
Gdy usadowiła się już wygodnie w wejściu pojawiła się rudowłosa dziewczyna.
 - Tu jest wolne? - uśmiechnęła się. 
Bladowłosa kiwnęła głową i przyjrzała się nieznajomej. Jej twarz pokrywały niezliczone piegi, a ognisto czerwone usta ukrywały śnieżno białe zęby.
 - Rose Weasley. - dziewczyna podała rękę postaci i machnęła prawą ręką. - Mogłaby tutaj podróżować rodzina? Tylko kuzyni, kuzynki i brat.
Gdy Elizabeth zgodziła się zastanawiała się czy nie lepiej byłoby jednak odmówić. Jednak decyzji nie żałowała.

Mortennāve jest następczynią Voldemorta
** Z uwagi na bezpieczeństwo uczniów wszyscy zostali odesłani do domów na czas remontu i wzmocnienia Hogwartu

WTF?

 Blog opowiadać będzie o przygodach 16- sto letniej dziewczyny, która trafia do Hogwartu. Zapytacie: w wieku 16 lat do Hogwartu? Tak, dotychczas Liz uczyła się w domu razem z ciotką - bizneswoman. Kolejne pytanie: z ciotką? Tak, z ciotką. Rodzice Elizabeth zginęli w starciu z ciemnymi mocami.
 Ponieważ chcę Was zachęcić do czytania mojego pierwszego bloga uchylę rąbka tajemnicy: w opowiadaniu pewna/pewien Śmierciożerca/czyni jak Tom Riddle rozszczepia duszę, tym razem na 11 części. Dociekacie: zdradzisz jeszcze płeć? Chciałabym to zrobić, ale jeszcze nie zdecydowałam się na nią. Bez skojarzeń;p Prawdopodobnie będzie kobietą. Więc tak: prolog za chwilę, a rozdział za niedługo:P
Jeśli któraś ze znajomych z klasy ma zamiar ten blog przeczytać, niech się nie śmieje z niego:(