czwartek, 11 września 2014

Prolog

 Kobieta westchnęła głośno i zapukała do drzwi. Gdy usłyszała "Proszę" uchyliła je i weszła do pokoju.
 - O, ciocia. - białowłosa siedząca na łóżku uśmiechnęła się szeroko. - Co cię tu sprowadza?
Camille Crayon weszła do pokoju i przysiadła na krześle przy biurku.
 - Chciałabym Ci coś powiedzieć... Proszę, odłóż te znaczki. - oznajmiła cicho.
Uśmiech natychmiast ześlizgnął się z twarzy Liz jak żelek po gorącej masce samochodu.
 - Coś się stało? - zaniepokoiła się.
 - Nie, nic... Znaczy... Pójdziesz do Hogwartu. - wzrok kobiety nie wiedząc gdzie się podziać wbił się w perski dywan.
 - Naprawdę? - usta Elizabeth znów wykrzywiły się. - To chyba dobrze, prawda?
~~***~~
Wszyscy czarodzieje tłoczyli się na bardzo znanym peronie 9 i 3/4. Ponieważ Mortennāve* odkryła w sobie o wiele więcej mocy niż jej się wydawało zaczęła niszczyć wszystko bez litości. Ostatnio jej ataki jednak ucichły i dla własnego bezpieczeństwa wszyscy uczniowie zostali zesłani do Hogwartu**. Lizzy wnosiła kufer do pociągu, a gdy to się jej udało przeciągnęła go i wyjęła z kieszeni różdżkę. 
 - Axosendo! - zmarszczyła brwi, a jej bagaż posłusznie uniósł się w górę. Kierując nim dziewczyna dotarła do pustego przedziału i otworzyła drzwi.
Gdy usadowiła się już wygodnie w wejściu pojawiła się rudowłosa dziewczyna.
 - Tu jest wolne? - uśmiechnęła się. 
Bladowłosa kiwnęła głową i przyjrzała się nieznajomej. Jej twarz pokrywały niezliczone piegi, a ognisto czerwone usta ukrywały śnieżno białe zęby.
 - Rose Weasley. - dziewczyna podała rękę postaci i machnęła prawą ręką. - Mogłaby tutaj podróżować rodzina? Tylko kuzyni, kuzynki i brat.
Gdy Elizabeth zgodziła się zastanawiała się czy nie lepiej byłoby jednak odmówić. Jednak decyzji nie żałowała.

Mortennāve jest następczynią Voldemorta
** Z uwagi na bezpieczeństwo uczniów wszyscy zostali odesłani do domów na czas remontu i wzmocnienia Hogwartu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz