1. Nie komentujecie! D:
2. Doszły mnie słuchy, że chcielibyście playlistę... Ale jaką mam wstawić? Nie, wybaczcie, ale ja słucham tylko Mozarta... Dobra, idę się przyglądać Ptysiowi (grzybowi w postaci puszku pod farbą na ścianie) w sali nr 19. :B Muzycznej xO
czwartek, 25 września 2014
piątek, 19 września 2014
Rozdział 1
Wszyscy uczniowie wtoczyli się do Wielkiej Sali. Nauczyciele dyskutowali ze sobą przyciszonymi głosami co jakiś czas marszcząc brwi lub kiwając głowami. Gdy osoby z siódmego roku podeszły do stołów wstała obecna dyrektorka Hogwartu.
- Proszę o ciszę! - zabrzmiał jej donośny głos.
W tej chwili wszystkie pary oczu zwrócone były ku mówiącej. Profesor Natalie Oleche była kobietą w średnim wieku, odzianą w złote szaty. Odchrząknęła znacząco i zaczęła przemowę.
- Zapewne wiecie, że rozpoczynamy ciężki rok szkolny. Niezwyciężona zapragnęła pomścić Voldemorta... - wciągnęła głośno powietrze. - Mam nadzieję, że przyłożycie szczególną uwagę do obrony przed czarną magią... Harry Potter. Ten słynny Harry Potter... - zmrużyła lekko oczy. - Jego moc okazała się o wiele słabsza niż Morte... Dobrze-Wiecie-Kogo... Ale nie przedłużajmy. Profesorze Longbottom, czy mógłby pan zakładać uczniom na głowy Tiarę Przydziału?
Ciemnowłosy mężczyzna z lekkim zarostem wstał o mało nie przewracając krzesła i uśmiechnął się słabo. Mruknął zaklęcie, po którym pojawił się owy przedmiot i podszedł do profesor Oleche. Ta podziękowała mu skinieniem głowy i przeczytała pierwszą pozycję na liście. Anelle Lisa trafiła do Ravenclavu. Po paru pozycjach nadeszła kolej Elizabeth.
Tiara chwilę siedziała cicho. Potem szepnęła do niej.
- Liz. Liz Crayon. - pisnęła. - Pasujesz mi do Slitherinu...
Na samą myśl o tym domu oczy dziewczyny wychodziły z orbit.
- No dobrze... GRYFFINDOR!
Szczerząc się podeszła do swojego stołu.
I wtedy to się stało. Błękitne tęczówki blond włosej natrafiły na srebrzyste patrzałki chłopaka.
- Malfoy Scorpius! - wykrzyknęła Natalie.
Szybko odwrócił wzrok. Tiara Przydziału, co było zadziwiające milczała. Przecież jak każdy przedstawiciel rodu M. ten osobnik powinien trafić do Sli...
- GRYFFINDOR! - kapelusz wrzasnął tak głośno, że większość czarodziejów zakryła uszy.
W sali rozległa się cisza. Nawet bohaterowie siódmego roku zakrywali dłonią usta. Scorpius oprzytomniał i sztywnym krokiem skierował się w stronę Liz. Usiadł siedem metrów od niej pustym wzrokiem wpatrując się w ścianę.
- Mapisty Rosalie! - ogłosiła zarządczyni szkoły.
Wkrótce na półmiskach pojawiły się rozmaite potrawy i desery. Potterowie i Weasleyowie żywo prowadzili konwersację co jakiś czas wypytując o coś Crayon. Jak zauważyła czarodzieje i czarodziejki konsumowali z dala od Malfoy'a. Niebieskooka porzuciła ledwo napoczęty kawałek kurczaka i przysunęła się do niego.
- Elizabeth Crayon. - podała mu dłoń.
Zdziwiony chłopak uścisnął ją lekko patrząc na nią jak na wariatkę.
- Scorpius Malfoy. - szepnął ogarniając wzrokiem salę.
Rose zmrużyła oczy patrząc na tych dwojga. Trzeba będzie uważać. No tak, na Lizzy też.
- Proszę o ciszę! - zabrzmiał jej donośny głos.
W tej chwili wszystkie pary oczu zwrócone były ku mówiącej. Profesor Natalie Oleche była kobietą w średnim wieku, odzianą w złote szaty. Odchrząknęła znacząco i zaczęła przemowę.
- Zapewne wiecie, że rozpoczynamy ciężki rok szkolny. Niezwyciężona zapragnęła pomścić Voldemorta... - wciągnęła głośno powietrze. - Mam nadzieję, że przyłożycie szczególną uwagę do obrony przed czarną magią... Harry Potter. Ten słynny Harry Potter... - zmrużyła lekko oczy. - Jego moc okazała się o wiele słabsza niż Morte... Dobrze-Wiecie-Kogo... Ale nie przedłużajmy. Profesorze Longbottom, czy mógłby pan zakładać uczniom na głowy Tiarę Przydziału?
Ciemnowłosy mężczyzna z lekkim zarostem wstał o mało nie przewracając krzesła i uśmiechnął się słabo. Mruknął zaklęcie, po którym pojawił się owy przedmiot i podszedł do profesor Oleche. Ta podziękowała mu skinieniem głowy i przeczytała pierwszą pozycję na liście. Anelle Lisa trafiła do Ravenclavu. Po paru pozycjach nadeszła kolej Elizabeth.
Tiara chwilę siedziała cicho. Potem szepnęła do niej.
- Liz. Liz Crayon. - pisnęła. - Pasujesz mi do Slitherinu...
Na samą myśl o tym domu oczy dziewczyny wychodziły z orbit.
- No dobrze... GRYFFINDOR!
Szczerząc się podeszła do swojego stołu.
I wtedy to się stało. Błękitne tęczówki blond włosej natrafiły na srebrzyste patrzałki chłopaka.
- Malfoy Scorpius! - wykrzyknęła Natalie.
Szybko odwrócił wzrok. Tiara Przydziału, co było zadziwiające milczała. Przecież jak każdy przedstawiciel rodu M. ten osobnik powinien trafić do Sli...
- GRYFFINDOR! - kapelusz wrzasnął tak głośno, że większość czarodziejów zakryła uszy.
W sali rozległa się cisza. Nawet bohaterowie siódmego roku zakrywali dłonią usta. Scorpius oprzytomniał i sztywnym krokiem skierował się w stronę Liz. Usiadł siedem metrów od niej pustym wzrokiem wpatrując się w ścianę.
- Mapisty Rosalie! - ogłosiła zarządczyni szkoły.
Wkrótce na półmiskach pojawiły się rozmaite potrawy i desery. Potterowie i Weasleyowie żywo prowadzili konwersację co jakiś czas wypytując o coś Crayon. Jak zauważyła czarodzieje i czarodziejki konsumowali z dala od Malfoy'a. Niebieskooka porzuciła ledwo napoczęty kawałek kurczaka i przysunęła się do niego.
- Elizabeth Crayon. - podała mu dłoń.
Zdziwiony chłopak uścisnął ją lekko patrząc na nią jak na wariatkę.
- Scorpius Malfoy. - szepnął ogarniając wzrokiem salę.
Rose zmrużyła oczy patrząc na tych dwojga. Trzeba będzie uważać. No tak, na Lizzy też.
czwartek, 11 września 2014
Prolog
Kobieta westchnęła głośno i zapukała do drzwi. Gdy usłyszała "Proszę" uchyliła je i weszła do pokoju.
- O, ciocia. - białowłosa siedząca na łóżku uśmiechnęła się szeroko. - Co cię tu sprowadza?
Camille Crayon weszła do pokoju i przysiadła na krześle przy biurku.
- Chciałabym Ci coś powiedzieć... Proszę, odłóż te znaczki. - oznajmiła cicho.
Uśmiech natychmiast ześlizgnął się z twarzy Liz jak żelek po gorącej masce samochodu.
- Coś się stało? - zaniepokoiła się.
- Nie, nic... Znaczy... Pójdziesz do Hogwartu. - wzrok kobiety nie wiedząc gdzie się podziać wbił się w perski dywan.
- Naprawdę? - usta Elizabeth znów wykrzywiły się. - To chyba dobrze, prawda?
- O, ciocia. - białowłosa siedząca na łóżku uśmiechnęła się szeroko. - Co cię tu sprowadza?
Camille Crayon weszła do pokoju i przysiadła na krześle przy biurku.
- Chciałabym Ci coś powiedzieć... Proszę, odłóż te znaczki. - oznajmiła cicho.
Uśmiech natychmiast ześlizgnął się z twarzy Liz jak żelek po gorącej masce samochodu.
- Coś się stało? - zaniepokoiła się.
- Nie, nic... Znaczy... Pójdziesz do Hogwartu. - wzrok kobiety nie wiedząc gdzie się podziać wbił się w perski dywan.
- Naprawdę? - usta Elizabeth znów wykrzywiły się. - To chyba dobrze, prawda?
~~***~~
Wszyscy czarodzieje tłoczyli się na bardzo znanym peronie 9 i 3/4. Ponieważ Mortennāve* odkryła w sobie o wiele więcej mocy niż jej się wydawało zaczęła niszczyć wszystko bez litości. Ostatnio jej ataki jednak ucichły i dla własnego bezpieczeństwa wszyscy uczniowie zostali zesłani do Hogwartu**. Lizzy wnosiła kufer do pociągu, a gdy to się jej udało przeciągnęła go i wyjęła z kieszeni różdżkę.
- Axosendo! - zmarszczyła brwi, a jej bagaż posłusznie uniósł się w górę. Kierując nim dziewczyna dotarła do pustego przedziału i otworzyła drzwi.
Gdy usadowiła się już wygodnie w wejściu pojawiła się rudowłosa dziewczyna.
- Tu jest wolne? - uśmiechnęła się.
Bladowłosa kiwnęła głową i przyjrzała się nieznajomej. Jej twarz pokrywały niezliczone piegi, a ognisto czerwone usta ukrywały śnieżno białe zęby.
- Rose Weasley. - dziewczyna podała rękę postaci i machnęła prawą ręką. - Mogłaby tutaj podróżować rodzina? Tylko kuzyni, kuzynki i brat.
Gdy Elizabeth zgodziła się zastanawiała się czy nie lepiej byłoby jednak odmówić. Jednak decyzji nie żałowała.
* Mortennāve jest następczynią Voldemorta
** Z uwagi na bezpieczeństwo uczniów wszyscy zostali odesłani do domów na czas remontu i wzmocnienia Hogwartu
* Mortennāve jest następczynią Voldemorta
** Z uwagi na bezpieczeństwo uczniów wszyscy zostali odesłani do domów na czas remontu i wzmocnienia Hogwartu
WTF?
Blog opowiadać będzie o przygodach 16- sto letniej dziewczyny, która trafia do Hogwartu. Zapytacie: w wieku 16 lat do Hogwartu? Tak, dotychczas Liz uczyła się w domu razem z ciotką - bizneswoman. Kolejne pytanie: z ciotką? Tak, z ciotką. Rodzice Elizabeth zginęli w starciu z ciemnymi mocami.
Ponieważ chcę Was zachęcić do czytania mojego pierwszego bloga uchylę rąbka tajemnicy: w opowiadaniu pewna/pewien Śmierciożerca/czyni jak Tom Riddle rozszczepia duszę, tym razem na 11 części. Dociekacie: zdradzisz jeszcze płeć? Chciałabym to zrobić, ale jeszcze nie zdecydowałam się na nią. Bez skojarzeń;p Prawdopodobnie będzie kobietą. Więc tak: prolog za chwilę, a rozdział za niedługo:P
Jeśli któraś ze znajomych z klasy ma zamiar ten blog przeczytać, niech się nie śmieje z niego:(
Ponieważ chcę Was zachęcić do czytania mojego pierwszego bloga uchylę rąbka tajemnicy: w opowiadaniu pewna/pewien Śmierciożerca/czyni jak Tom Riddle rozszczepia duszę, tym razem na 11 części. Dociekacie: zdradzisz jeszcze płeć? Chciałabym to zrobić, ale jeszcze nie zdecydowałam się na nią. Bez skojarzeń;p Prawdopodobnie będzie kobietą. Więc tak: prolog za chwilę, a rozdział za niedługo:P
Jeśli któraś ze znajomych z klasy ma zamiar ten blog przeczytać, niech się nie śmieje z niego:(
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)